
Tekst zrozumiały tylko dla członków klubu s3m
Jechałem bo wiedziałem że jechać i bawić się będę w grupie bardzo koleżeńskiej ( tak to określę żeby nie używać wielkich słów „ w grupie o wysokiej kulturze ) Nie umawiałem się z nikim żeby nie być ciężarem dla żadnej grupy jadącej. Tymczasem ku obustronnemu zaskoczeniu spotkałem się z Pidżamami na CPN-ie w Małdytach Pidżama wspaniale nas pilotował mając na głowie mnie i żonę Mirkę jadącą na pół paska W Płońsku na obiedzie dogoniła nas silnikowo silna grupa „Mareczkopodobnych”( która od Płońska zmniejszyła szybkość ) i wielką grupą przez Zakroczym i Nowy Dwór skutery3miasto wjechały do RYNI , gdzie zostaliśmy powitani osobiście przez Ojca Dyrektora i od tego momentu z drinkami i piwem nie było kłopotu. Były też naprawdę dobre kiełbaski z rożna i jeszcze lepsza moim zdaniem kaszanka z rożna. Witała nas również „Młoda Para” Miałem przyjemność zamienić kilka zdań z tą młodziutką kilkudniową Warszawianką. Warszawiacy okazali się bardzo sympatyczni dowcipni i dbali o gości. Ojciec Dyrektor przyznał nagrodę specjalną właśnie mnie. Uzasadnienia nie dosłyszałem więc wymyśliłem sobie tak – Przewóz fortepianów jest bardzo ryzykowny, a jak w się w transporcie rozsypie ? to nie ma co zbierać. Ojciec Dyrektor był pełen wiary że uda mnie się pokonać drogę powrotną i umawiał się na następne spotkanie w Stegnie. Dotarłem szczęśliwie do domu pilotowali mnie Plebanowie za ich wysiłek wielkie dzięki
Mareczek rozszerzył mój nick i wyszło dziadek wodo odporny
A pierwszego dnia zlotu przy drinku nadał mnie królewskie określenie „Jan i Jego 7 żon” Czyżbym ja pomiędzy drinkiem a piwkiem je wszystkie policzył i wymienił.
Wrażeń było co nie miara. Wymieniłem zaledwie kilka zrozumiałych dla kolegów z klubu s3m, abyśmy w równie serdeczny sposób ugościli Burgmanię w Stegnie.
Pozwoliłem sobie nawet na ten nietakt i przymierzyłem się do pojazdu Ojca Dyrektora
